

Na osiedlu Osiek mieszkała pięcioletnia Kinga. Lubiła szukać skarbów w trawie. — To nie jest zwykły kamień — mówiła tacie. — To kamień z planety mrówek! Mama się uśmiechała. — Najpierw śniadanie, potem ratowanie galaktyk. W pokoju Kingi leżały mapy i notatki. Obok spał pluszowy królik Kapitan Puch. Kinga lubiła wymyślać historie. W Wiercieniu mieszkała jej kuzynka Olivia. Miała długie blond włosy i zawsze się śmiała. Babcia Stefcia mieszkała blisko. Znała najlepsze bajki.

Pewnego wieczoru niebo zrobiło się ciemnofioletowe. Nad domem Kingi przeleciał ogromny świetlisty cień. — Mamo! Coś leci! — krzyknęła Kinga. U Olivii w ogrodzie spadło świecące piórko. Dziewczynki zadzwoniły do babci Stefci. — Babciu, widziałyśmy coś dziwnego! — powiedziała Olivia. — Smoki istnieją? — zapytała Kinga. — Zależy kto pyta — odpowiedziała babcia. — To był Tęczowy Smok. Zgubił swoje kolory bo ludzie przestali wierzyć w wyobraźnię. Trzeba mu pomóc! Kinga i Olivia spojrzały na siebie. Czekała ich prawdziwa przygoda!

Następnego dnia dziewczynki poszły do lasu. Babcia Stefcia pokazała im tajemną ścieżkę. Nagle las zmienił się w Krainę Wyobraźni! Drzewa pachniały watą cukrową. Rzeka wyglądała jak galaretka. Ale wszystko było blade i smutne. — Kolory zniknęły — szepnęła Kinga. Spotkały wielkiego smoka bez kolorów. Miał wielkie serce i błyszczące oczy. — Pomożecie mi? — zapytał smutno. — Tak! — krzyknęły dziewczynki. — Musimy odnaleźć siedem kolorów — wyjaśnił smok. — Każdy kolor to inna przygoda. Olivia wzięła Kingę za rękę. — Jesteśmy gotowe!

Wspięły się na pagórek pokazując odwagę. Smok zabłysnął czerwienią! Rozśmieszyły misia-klauna i pojawił się pomarańczowy. Podzieliły się jabłkiem z króliczkiem. Słońce świeciło na żółto! Przytulili samotne drzewo które poczuło zielono. Przeszły przez chwiejny most ufając sobie. Niebo stało się niebieskie! Smok uwierzył w siebie i wzleciał. Granat połyskiwał na niebie. Razem zaśpiewały o przyjaźni. Fiolet rozkwitł wszędzie! Smok rósł i lśnił wszystkimi kolorami tęczy. — Kolory mieszkają w was — powiedział. Leciały na jego grzbiecie nad magiczną krainą. Tęcza świeciła nad Osiekiem i Wiercieniem. — Przygody nigdy się nie kończą! — zawołały.
--:--
--:--
0/4